 |
Edno zżarło środu
Monty Python, czyli spot the looney!
|
|
Autor |
Wiadomość |
Blase
Wood in the Forest
Dołączył: 28 Gru 2006
Posty: 8805 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 205 razy Ostrzeżeń: 1/3 Skąd: z Jaskini Caer'bannog |
|
The Man Who Killed Don Quixote (w końcu go za*bał) |
|
wreszcieśmy się doczkali oficjalnie.
w ten weekend grają u mnie Don Kiszonkę - jaram się jak pochodnia, pochodnia, jak dżul dżejms i palę cygaro, cygaro, piję śmietanę na motorze kawasaki sto osiem sto osiem itd.
zdam raport po seansie, peace yo!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Pon 12:15, 02 Lip 2018 |
|
 |
|
 |
Mrs Teal
Monty Python
Dołączył: 29 Lis 2009
Posty: 16847 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 145 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Preston in Lancashire Płeć: solniczka |
|
|
|
Czekam z niecierpliwością!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Pon 19:33, 02 Lip 2018 |
|
 |
janoszdobrosz
Pokręcony Ziutek
Dołączył: 02 Mar 2006
Posty: 18412 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 123 razy Ostrzeżeń: 1/3 Skąd: z wyspy |
|
|
|
Moje stki nabrzmialy rozkoszą!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Wto 13:00, 03 Lip 2018 |
|
 |
Blase
Wood in the Forest
Dołączył: 28 Gru 2006
Posty: 8805 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 205 razy Ostrzeżeń: 1/3 Skąd: z Jaskini Caer'bannog |
|
|
|
po seansie - wizualnie jest całkiem fajnie (jak to u Terry'ego), ale fabularnie nierówno. początek jest dosyć przaśny, potem wszystko się rozkręca, by pod koniec się dłużyć i zamienić w jakieś ckliwe gunwo. a może już jestem stary i nie działa na mnie gilliamowa magia. w każdym razie było lepiej niż Zero Theorem, ale to żadna sztuka XD jest kilka naprawdę śmiesznych, wartkich scen, które się fajnie oglądało, więc chociaż o tyle dobrze. aktorsko OK - lubię Adama Drivera za Pattersona i tu znowu udowadnia, że grać umi (gdyby Toby'ego miał nadal grać Depp to byłaby tragedia XD). Jonathan Pryce to klasa sama w sobie, nawet jeśli mówi po hiszpańsku równoważnikami zdań z angielskim akcentem. jak to u późnego Gilliama nie podobał mi się wątek miłosny - wrzucony na siłę i niczego nie wnosi, a postaci kobiece są tutaj ewidentnie tłem.
gdybym miał porównać Cowieka do innego filmu Gilliama to chyba najbliżej byłoby mu do Munchausena, ale jest to Munchausen na bardziej srogich grzybach i bez dzięcecego optymizmu i naiwności, trochę bardziej "poważny". ogólnie fajerwerków się nie spodziewajcie, 20lat "dojrzewania" projektu wcale nie oznacza jakiegoś arcydzieła. ot niezły film i tyle.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Blase dnia Pią 22:33, 06 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Pią 22:30, 06 Lip 2018 |
|
 |
janoszdobrosz
Pokręcony Ziutek
Dołączył: 02 Mar 2006
Posty: 18412 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 123 razy Ostrzeżeń: 1/3 Skąd: z wyspy |
|
|
|
Zgadzam sie z Blasem. Film nierowny. Czasem mamy w nim ciekawe sceny budujace jakis obraz tło az tu nagle przeskakujemy w inne miejsce lub okazuje sie ze to fragment filmu, wizji, snu, wspomnienia. Pogubic sie mozna. W sumie to sie nie da nie pogubic.
Niektote sceny sa tak rozwlekle nie wnoszace nic do akcji ze az czlowiek sie zadtanawia nad ich obecnoscia w filmie. No ale z drugiej strony jak ktos czytal ksiazke o Przemyslnym szlachcicu z Manchy to film klimat ma podobny.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez janoszdobrosz dnia Nie 22:12, 08 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Nie 22:08, 08 Wrz 2019 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|